Draco z prawie niewidocznym uśmiechem na ustach przyglądał się Potter'owi, którego próbował uwieść Blaise. Zabini z wprawą komplementował urodę i mądrość Aurora, nie zważając na jawną niechęć, jaką ten mu okazywał. Harry po raz kolejny cofnął się o krok do tyłu, tworząc więcej wolnej przestrzeni pomiędzy nimi. Jednak jego rozmówca momentalnie przybliżył się do niego. Malfoy dopił szampana i odstawił kieliszek na okrągły stolik, który stał pod ścianą. Oparł się o nią i z miną arystokraty wodził znudzonym wzrokiem po dobrze bawiącym się towarzystwie. Gdzieś wśród tańczących par mignęła mu Lavender Brown, ale nie miał najmniejszej ochoty, aby zastanawiać się kto ją zaprosił. Zdziwił się, kiedy Potter stanął obok niego, a jedyną odpowiedzią na jego pytające spojrzenie było wzruszenie ramion.
- Snobistyczna impreza – rzucił lekko.
- Chyba nie myślisz, że będę za to przepraszał? - odrzekł Draco unosząc ze zdziwienia do góry brew – poza tym, jesteś pewnie przyzwyczajony do tego typu przyjęć.
Harry wykrzywił usta w grymasie niezadowolenia.
- Mój standard – powiedział sucho. - Nie mogę się doczekać kiedy będę mógł zdjąć te przeklęte buty – westchnął patrząc z obrzydzeniem na szpilki.
Malfoy uśmiechnął się nieznacznie, za żadne skarby tego świata nie chciał przyznać, że Auror wygląda zniewalająco.
- Blaise za bardzo mnie polubił – Harry zgrabnie zmienił temat.
- Mam się do tego jakoś ustosunkować?
Potter tylko prychnął. Przyjęcie trwało od dobrych paru godzin, a nigdzie nie było widać osoby podającej się za Davis'a. Draco wiedział, że Auror pomału traci cierpliwość i zaczyna wątpić czy mężczyzna w ogóle się pojawi. Westchnął przeciągle, gdy kątem oka dostrzegł zbliżającego się w ich stronę Zabini'ego.
- Tylko nie on – jęknął Harry, który także go zobaczył.
Blaise stanął przed nimi i wygłodniałym wzrokiem zmierzył Potter'a.
- Jak się ma mój wspaniały przyjaciel oraz jego piękna partnerka? - uśmiechnął się zalotnie.
Malfoy posłał mu lodowate spojrzenie, które nie zrobiło na adresacie najmniejszego wrażenia. Wręcz przeciwnie, zachęciło jeszcze bardziej do rozzuchwalonego zachowania i Zabini bez zbędnych ceregieli objął Aurora w pasie.
- Blaise, przestań molestować Lyrę – powiedział oschle Draco.
Mężczyzna tłumacząc się głupkowato, od razu puścił doprowadzonego do granic wytrzymałości Harry'ego. Zabini'emu zaświeciły się niebezpiecznie oczy, co zazwyczaj nie wróżyło niczego dobrego.
- Jakoś nie zauważyłem, żebyś chociaż raz zatańczył z panną Eltanin – zwrócił się do Malfoy'a.
Miał szczęście, że jego przyjaciel pomimo usilnych starań jeszcze nie opanował umiejętności zabijania wzrokiem. W przeciwnym wypadku Blaise już by leżał na drewnianym parkiecie błagająco o oszczędzenie życia. Draco wzdrygnął się, kiedy ciepła dłoń Harry'ego delikatnie zacisnęła się na jego nadgarstku.
- Tchórzysz? - wyszeptał mu do ucha Auror opierając się o niego całym ciałem.
Malfoy w odpowiedzi uśmiechnął się i objął Potter'a w pasie, przyciągając go do siebie.
- Nigdy – odpowiedział muskając ustami zaróżowiony policzek – no, Potter, zobaczymy czy potrafisz tańczyć – powiedział cicho, żeby Zabini go nie usłyszał.
Delikatnie wziął Aurora za rękę splatając ich palce razem. Był pewny, że oczy Blaise przybrały rozmiar spodków i nawet go to bawiło.

- Potter, nie wiem jak ty, ale ja muszę się napić czegoś mocniejszego – powiedział Draco wypuszczając z objęć Harry'ego.
Malfoy musiał przyznać, że mężczyzna tańczył o niebo lepiej niż za czasów szkolny. Złapał Aurora za rękę i czując na sobie liczne spojrzenia gości, szybko wyszedł na korytarz. Pociągnął Potter'a w stronę gabinetu Zabini'ego. Rozejrzał się na wszystkie strony zanim weszli do środka. Masywne drewniane drzwi zamknęły się za nimi z trzaskiem. W środku było prawie ciemno nie licząc lampki na biurku, która dawała ciepłe pomarańczowe światło. Gabinet był urządzony w minimalistycznym stylu z meblami wykonanymi z wiśniowego koloru drewna. Draco podszedł do biurka i otworzył ostatnią szufladę, wyjął dwie szklanki i butelkę whiskey. Wlał bursztynowy płyn do kryształowych naczynek i podał jedną Aurorowi. Malfoy oparł się o biurko rozkoszując się przyjemnym uczuciem drapania w gardle jakie wywołał alkohol. Obserwował jak Potter zsuwał ze stóp niebotycznie wysokie obcasy, trzymał przy tym w jednej dłoni szklankę. Mruknął z zadowoleniem gdy buty w końcu spadły z łoskotem na podłogę.
- Zastanawiam się, kiedy Davis zaszczyci nas swoją obecnością – powiedział przygładzając sukienkę.
- Nie mam pojęcia – przyznał szczerze Draco – pewnie niedługo. Modne jest u nas spóźnianie się na przyjęcia.
- Dlaczego mnie to nie dziwi – Harry przewrócił oczami.
Malfoy niespodziewanie roześmiał się. Auror przyglądał mu się ze zdziwieniem, uroczo rumieniąc się na twarzy. Na szczęście dla niego, Draco tego nie zauważył. Nagle rozległ się donośny stukot obcasów na korytarzu i dobiegły ich przytłumione głosy. Potter w ułamku sekundy wyciągnął ukrytą pod sukienką różdżkę i wycelował nią w drzwi. Były książę Slytherin'u przewrócił tylko oczami i złapał Harry'ego za rękę prowadząc go do okna. Odchylił ciężką kotarę i popchnął lekko Potter'a aby ten stanął za nim, co też Harry uczynił, opierając brodę na jego ramieniu. Byli otuleni półmrokiem więc Blaise w żadnym wypadku nie mógł ich dostrzec. Przez szparę w grubym materiale obserwowali z napięciem otwierające się drzwi. Malfoy stłumił jęk kiedy zobaczył uśmiechniętą Lavender Brown, za którą podążał z głupkowatym wyrazem na twarzy Blaise Zabini. Kobieta popchnęła mężczyznę tak, żeby ten oparł się plecami o biurko, po czym pocałowała go zachłannie. Draco wiedział, że za chwilę zrobi coś głupiego, przełknął głośno ślinę starając się jednocześnie uspokoić. Potter najwyraźniej zdawał sobie sprawę z tego, że Malfoy może zdemaskować ich kryjówkę, bo całym ciałem przytulił się do jego pleców.
- Spokojnie – wyszeptał mu do ucha.
Draco rozluźnił się czując jak palce Aurora przesuwają się po jego ramionach. Nie mógł jednak oderwać wzroku od pary, która zdejmowała z siebie ubrania. Ciepła dłoń Harry'ego coraz śmielej przesuwała się po jego ciele. W końcu dotarła do guzika w jego spodniach i zatrzymała się tam. Malfoy w końcu spojrzał na rękę Potter'a, ze zdziwieniem odkrył, że ma on tak samo długie palce. Odwrócił głowę aby przyjrzeć się badawczo Aurorowi i od razu tego pożałował. Byli tak blisko, że Draco czuł ciepły oddech mężczyzny na swoich ustach. Chciał coś powiedzieć, ale jęk rozkoszy totalnie zbił go z tropu. Oczy Harry'ego powędrowały w stronę zajętej sobą pary, zanim chwycił kotarę i pociągnął ją tak, że nie mieli możliwości dalszego obserwowania poczynań kochanków. Malfoy opuścił głowę, w tym samym czasie dłoń Potter'a wsunęła się pod jego czarną koszulę i pogładziła napięte mięśnie brzucha. Dotyk palców Harry'ego niemal sparaliżował Draco, westchnął odchylając głowę do tyłu. Skoncentrował się na przyjemnym mrowieniu które rozchodziło się pod jego skórą. Był tak zajęty czerpaniem przyjemności z gładzącej jego brzuch ręki Aurora, że aż nie zauważył kiedy równomierne jęczenie Lavender i rzucane przez Blaise od czasu do czasu przekleństwa ucichły. Nie odnotował nawet dźwięku zamykanych drzwi.
- Poszli już – powiedział mu do ucha Potter zabierając dłoń.
Malfoy wyprostował się cały różowy na twarzy.
- Nigdy nie będziemy mówić o tym co tutaj zaszło – powiedział starając się przybrać najbardziej lodowaty ton głosu na jaki go było stać.
W odpowiedzi Auror uniósł do góry brew i uśmiechnął się szeroko.

Od autora chcę Tobie - Czytelniku życzyć fantastycznego roku 2011, żeby był on niezapomniany z mnóstwem przygód i radości. Dziękujemy prześlicznie i do zobaczenia w Nowym Roku!
With Love,
Mikku Kai
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: